Jeszcze kilka lat temu wybór studiów wydawał się dość oczywisty. Kończysz szkołę, wybierasz kierunek, zdobywasz dyplom i zaczynasz pracę. Dziś ten schemat coraz mniej pasuje do rzeczywistości. Sztuczna inteligencja potrafi pisać teksty, analizować dane, tłumaczyć, programować, tworzyć grafiki, przygotowywać prezentacje, a nawet pomagać w rozwiązywaniu skomplikowanych problemów. Czy w takim razie za kilka lat dyplom uczelni będzie jeszcze potrzebny?
Tak. Ale studia będą miały sens wtedy, gdy nie będą tylko sposobem na zdobycie papieru. AI zmienia przede wszystkim to, czego warto się uczyć i jakie kompetencje będą naprawdę potrzebne. Dlatego zamiast pytać wyłącznie „jaki kierunek wybrać?”, coraz częściej trzeba pytać: „czego AI nie zrobi za mnie i w czym chcę być naprawdę dobry?”.
Nie studiuj tylko po to, żeby mieć dyplom
Dyplom wciąż może być ważnym elementem kariery. W niektórych zawodach jest wręcz konieczny. Lekarz, prawnik, nauczyciel, architekt czy inżynier nie mogą po prostu zastąpić edukacji kilkoma rozmowami z chatbotem. Problem pojawia się wtedy, gdy studia są traktowane wyłącznie jako przedłużenie szkoły średniej. Cztery czy pięć lat spędzonych na zapamiętywaniu informacji, które można szybko znaleźć w internecie, będzie miało coraz mniejszą wartość.
AI sprawia, że sama wiedza staje się łatwiej dostępna. Człowiek nadal musi jednak wiedzieć, jak zadawać pytania, jak oceniać odpowiedzi, jak rozpoznawać błędy i jak wykorzystać informacje w praktyce. Dlatego warto studiować, ale dobrze wybierać uczelnię i kierunek. Ważne są nie tylko wykłady i egzaminy, lecz także projekty, praktyki, kontakty z ludźmi, praca zespołowa i możliwość zdobywania doświadczenia.
Niektóre kierunki trzeba dziś wybierać inaczej
Rozwój AI nie oznacza, że jedne studia nagle stają się „dobre”, a inne „złe”. Oznacza jednak, że warto ponownie zastanowić się nad tym, jaką przewagę daje nam konkretny kierunek. Jeżeli wybieramy studia związane z pracą, którą AI może w dużej części zautomatyzować, warto od początku rozwijać dodatkowe kompetencje. Przykładowo osoba zajmująca się marketingiem powinna znać narzędzia AI, ale jednocześnie rozumieć ludzi, potrafić budować strategie i oceniać jakość komunikacji. Przyszły dziennikarz powinien umieć korzystać z AI, ale także weryfikować informacje, przeprowadzać rozmowy i rozumieć odpowiedzialność za publikowane treści.
Coraz większą wartość mogą mieć połączenia różnych dziedzin. Informatyka i psychologia. Ekonomia i analiza danych. Biologia i nowe technologie. Prawo i AI. Media i programowanie. Nie chodzi więc o to, aby wszyscy studiowali informatykę. Chodzi o to, aby niezależnie od kierunku rozumieli świat nowych technologii.
Najważniejsze będzie to, czego AI nie potrafi zrobić za nas
Paradoksalnie rozwój sztucznej inteligencji może sprawić, że niektóre typowo ludzkie kompetencje będą jeszcze ważniejsze. AI może przygotować prezentację, ale nie weźmie odpowiedzialności za decyzję, którą podejmie człowiek. Może napisać tekst, ale nie zastąpi prawdziwej relacji z drugim człowiekiem. Może przedstawić argumenty w sporze, ale nie ponosi konsekwencji wyboru.
Dlatego przyszłość należy nie tylko do osób, które dużo wiedzą. Będzie należała także do tych, którzy potrafią myśleć krytycznie, współpracować, komunikować się, rozwiązywać problemy i odpowiedzialnie korzystać z technologii. Studia mogą być świetnym miejscem do rozwijania takich umiejętności. Dają możliwość spotkania ludzi o różnych poglądach i doświadczeniach, pracy nad trudnymi problemami, prowadzenia badań i uczenia się od ekspertów. Tego nie da się w pełni zastąpić nawet najbardziej zaawansowanym narzędziem AI. Dlatego odpowiedź na pytanie, czy warto studiować w czasach sztucznej inteligencji, brzmi: tak, ale nie warto studiować bez pomysłu po co.
AI nie zabiera sensu edukacji. Zmusza nas raczej do tego, żebyśmy na nowo określili, czego od edukacji oczekujemy. Wybór kierunku powinien być mniej związany z samym prestiżem czy nazwą dyplomu, a bardziej z tym, jakie kompetencje pozwoli nam zdobyć i jak możemy je połączyć z nowymi technologiami. W świecie, w którym AI potrafi coraz więcej, największą wartością może nie być to, ile informacji potrafimy zapamiętać, ale co potrafimy z nimi zrobić.
/kp/
Foto: freepik.com
—
Dom Edukacji Medialnej (DEM) to projekt, który został sfinansowany ze środków pochodzących z budżetu państwa (Ministerstwo Edukacji i Nauki) w ramach programu pn. „Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty i wychowania”. W Domu Edukacji Medialnej odbywają się m.in. spotkania edukacyjne z udziałem młodych ludzi. W ramach funkcjonującego ministudia nagraniowego są tworzone filmy o charakterze edukacyjnym oraz odbywają się spotkania i wywiady z gośćmi specjalnymi o tematyce edukacyjnej, patriotycznej, historycznej, medialnej i społecznej.


