Jerzy Urban. To nie był zabawny dziadzio nagrywający śmieszne filmiki

Nie mam zamiaru przypominać dziś biografii Jerzego Urbana. Kto chce – bez problemu znajdzie szczegółowe opisy. Warto jednak na przykładzie jego popularności w ostatnich latach pokazać słabość edukacji historycznej w Polsce.

Jerzy Urban nie zapisał się w historii naszego państwa i narodu złotymi zgłoskami. Delikatnie mówiąc. Nie chcąc jednak w dniu jego śmierci wyrażać ostrych opinii (a tylko takie są na miejscu) i uderzać w emocjonalne tony odnotujmy jedynie, że przez większość lat 80. pełnił funkcję rzecznika prasowego komunistycznego rządu PRL. I tę funkcję wypełniał najlepiej, jak potrafił. Co jednak nie oznacza niczego dobrego. Urban regularnie organizował bowiem konferencje prasowe będące propagandowym występem reprezentanta komunistycznych władz naszego kraju. Urban wielokrotnie wyrażał się w sposób niestosowny (bardzo delikatnie mówiąc) o przeciwnikach PRL – w tym o demokratycznej opozycji i Kościele katolickim. Jego uwadze nie umknęło także zaangażowanie ks. Jerzego Popiełuszki. Kto chce – znajdzie materiały na ten temat w książkach oraz wartościowych mediach internetowych.

Po przemianach politycznych Urban z rządowego propagandzisty stał się wydawcą i dziennikarzem. Jego dzieła miały charakter skrajnie antyklerykalny i wiele osób uważało je za tytuły skandalizujące, a wręcz demoralizujące. Znów: delikatnie mówiąc.

Wraz z rozwojem społeczności internetowej Jerzy Urban zaczął natomiast tworzyć krótkie filmiki mające za zadanie żartobliwie komentować rzeczywistość polityczną. Oczywiście w duchu skrajnie lewicowym, antyklerykalnym i z typowym dla autora brakiem hamulców.

I to właśnie ów ostatni okres działalności Jerzego Urbana oraz reakcja części młodego pokolenia na tę twórczość budzą największy smutek. Oto bowiem kilka dekad po upadku komunizmu człowiek będący dla wielu symbolem PRL-owskiego reżimu w ostatnim okresie jego funkcjonowania (na równi z Jaruzelskim i Kiszczakiem) stał się celebrytą. I nie tylko. Urban dla wielu był… głosem młodego pokolenia. Kimś, kto potrafił w zabawy sposób komentować rzeczywistość i odpowiadać na potrzeby emocjonalne, duchowe i intelektualne Polaków. Kimś, kto – jak kilka lat temu podawały media – przyciągnął tłumy na spotkanie ze sobą i na kogo cześć… wiwatowali młodzi.

Tymczasem cały czas mówimy o człowieku, którego życiowe decyzje i wybory w żadnym wypadku nie pozwalały widzieć w nim jakikolwiek autorytet, jakikolwiek wzór i jakikolwiek głos grupy innej niż twardogłowy establishment dawnych komunistów. Niestety jednak skostniała polska szkoła oraz edukacja historyczna okazały się impotentne w starciu z humorem człowieka, który swoją inteligencję często wykorzystywał do propagowania antywartości.

Ciężko się jednak temu dziwić. Wszak stale powtarzającym się hasłem wypowiadanym przez wielu młodych Polaków jest fraza: „program z historii przerobiliśmy do 1945”. I koniec. A co było potem? Coś było, przecież zawsze coś się dzieje, ale tego młody człowiek w szkole się nie dowiedział. Oczywiście wielu pasjonatów samodzielnie poznało biografie bohaterów i antybohaterów Zimnej Wojny oraz Polski Ludowej. Wielu usłyszało coś na ten temat od dziadków i rodziców. Natomiast ci, u których ciężaru odpowiedzialności za rozwój intelektualny i moralny nie dźwigali bliscy, a Internet, musieli zdać się na memy, śmieszne filmiki i internetowe trendy.

Rację oczywiście mają ci, którzy powiedzą: szkoła szkołą, ale rodzice są najważniejsi. Pełna zgoda. Rozsądek i doświadczenie pokoleń podpowiada, że nic nie zastąpi rodziców. Niestety stale przyspieszające po transformacji ekonomicznej życie nie ułatwiło rodzicom ery polskiego kapitalizmu skupienia się na pociechach w innym sensie niż zarabianie na ich smartfony. Można mieć do nich o to pretensje, ale należy zachować umiar w surowości ocen. Czasy rzeczywiście nie ułatwiają życia rodzicom, co źle wpływa na dzieci. I właśnie po to jest szkoła. Nie, żeby rodziców wyręczyć czy zastąpić, ale żeby dopomóc. A o ile szkoła nigdy nie odpowie na emocjonalne potrzeby młodego człowieka i nie zastąpi w tym obszarze mamy i taty, o tyle może i powinna wspierać rozwój intelektualny oraz wskazywać pewne prawidłowe wzorce postaw – także poprzez edukację historyczną. Tak się niestety jednak przez lata III RP nie działo. No – mówiąc w pewnym uproszczeniu – byli Sumerowie, Babilon i ustrój Aten, ale nie stan wojenny.

Czy jednak zawsze będzie źle? Czy musi być źle? Oczywiście, że nie. Trzeba próbować naprawić to, co nie działa. I taka jest rola wszystkich rządzących – ktokolwiek by to nie był.

Czy wobec tego mamy prawo żywić nadzieję, że wkrótce nadejdzie jakaś pozytywna zmiana? Ciężko wyrokować. Ciężko dziś odpowiedzieć na pytanie: czy za 10, 20 czy 30 lat będzie lepiej. Jednak pojawienie się przedmiotu Historia i Teraźniejszość może być impulsem do pozytywnych zmian. Potrzebnych zmian. Każda reforma, która pozwala zapoznać młodych Polaków z najnowszą historią Ojczyzny w większym stopniu, daje nadzieje na poprawę fatalnego stanu rzeczy. I oby się udało. A czy się naprawdę uda? Czas pokaże.

Tymczasem dziś, gdy być może wielu młodych ludzi pierwszy raz usłyszało prawdę o historii Jerzego Urbana, należy nam postawić przed samymi sobą arcyważne zadanie do wykonania: nie być nigdy uczniami Urbana. Ale cóż to znaczy? W największym skrócie: odrzucić jego intelektualne dziedzictwo. Nigdy nie wolno nam posługiwać się jego językiem. Nawet jeśli oceniamy jego działalność negatywnie (a jako historyk dodam: inna ocena jest niemożliwa), to nie wolno nam ubliżać mu, obrażać go czy wyzywać. Nie i kropka. Należy zachowywać się wobec niego (i wszystkich innych ludzi, niezależnie czy się z nimi zgadzamy, czy nie) w sposób pełen szacunku, gdyż każdy człowiek – niezależnie od swoich wyborów – pozostaje człowiekiem. Ma swoją godność i należy mu się takie właśnie traktowanie.

Wierzący katolicy powinni ponadto pamiętać, że naszym obowiązkiem jest modlitwa za zmarłych: w tym za Jerzego Urbana. Z Ewangelii wiemy bowiem, że nie jest żadnym wyczynem i zasługą miłowanie tych, którzy zapracowali sobie na naszą sympatię: „Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” Mt 5, 46-48.

Michał Wałach

 

Zdjęcie: Adrian Grycuk, CC BY-SA 3.0 PL <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en>, via Wikimedia Commons

Więcej od autora

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Zobacz także

Najnowsze

Sędzia Marciniak zareklamuje polską markę!

Najlepszy polski sędzia podczas debiutu na Euro 2024 zareklamuje polską markę obuwia.  Szymona Marciniaka fanom footballu nie trzeba przedstawiać, już w najbliższej kolejce rozgrywek mistrzostw...

Usłysz wołanie o pomoc czyli Reportaż ze spektaklu „Dzieci i ryby głosu nie mają”

Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży to jeden z tematów jakie zyskują na popularności. Niestety najczęściej z powodu kłopotów z jakimi zmagają się najmłodsi. Wpisując...

Fundacja Edukacji i Mediów na Wielkim Finale sezonu koszykarzy AK23 w Krakowie

Sport to zdrowie! Ta stara prawda w praktyce jest potwierdzana w sposób najpełniejszy poprzez angażowanie w sport najmłodszych.W  ramach troski o kondycje najmłodszych, wydawca...

Akademia Samorządu 2023/2024 po finałowym zjeździe

Wielki finał Akademii Samorządu 2023/2024 za nami! Odbył się on w Krakowie w dniach 7-9 czerwca br. Popularny „AS” to projekt skierowany do młodych...

Kolejne warsztaty FEiM. Tym razem „Aktywność lokalna – korzyść globalna” w CLX LO im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” w Warszawie

Kolejne warsztaty przeprowadzone przez Dom Edukacji Medialnej Fundację Edukacji i Mediów za nami. We wtorek, 11 czerwca 2024 roku mieliśmy przyjemność gościć w CLX...

Soft skills vs hard skills – co jest bardziej cenione przez pracodawców

Obserwując dynamicznie zmieniające się wymagania na rynku pracy coraz częściej zadajemy sobie pytanie: co jest bardziej cenione przez pracodawców - soft skills czy hard...

Sensacyjna porażka w finale LE!

Bayer Leverkusen przegrał w finale Ligi Europy. Atalanta wygrywając 3:0 przerwała serię 51 meczów bez porażki!  Wieczorem 22 maja 2024 roku na stadionie w Dublinie...

Jak młodzież tworzy nowe więzi z Chatbotami AI

Niezwykle ciekawym zjawiskiem staje się rosnąca rola chatbotów AI jako nowoczesnych kompanów dla młodzieży. Te zaawansowane programy, dzięki swojej zdolności do przetwarzania języka naturalnego...