Two Column Images
Left Image
Right Image

Najczęstszy problem zdrowotny przyszłości. Boli inaczej niż pozostałe, jest groźny dla całej ludzkości

Problem fizyczny, który dogłębnie rani psychikę. Choroba tak silna, że może zacząć się „w głowie”, ale jej ofiarą pada ciało pozbawione jednej z funkcji. Co gorsza, skala zjawiska – szczególnie w świecie zachodnim – narasta i niewykluczone, że jeszcze przed połową stulecia ów dramat zagrozi ludzkiej populacji. O czym mowa? O problemach z płodnością.

W świecie zachodnim rodzi się coraz mniej dzieci – to niezaprzeczalny fakt demograficzny. W temacie wymierania narodów przyzwyczailiśmy się jednak do diagnoz stricte kulturowych. Mówimy więc o zmianach cywilizacyjnych, dłuższej edukacji skutkującej późniejszym zawieraniem małżeństw, coraz częstszym stawianiu na karierę zamiast na rodzinę, upowszechnieniu się antykoncepcyjnej mentalności czy stygmatyzacji rodzin wielodzietnych. Choć w takich refleksjach jest wiele racji, to nie da się pominąć jeszcze jednej istotnej przyczyny kryzysu demograficznego: problemy z płodnością już dziś są w społeczeństwie prawdziwą plagą, a w przyszłości będzie jeszcze gorzej!

Należy przy tym zauważyć, że bezpłodność i niepłodność – choć zbliżone – nie są tym samym. Bezpłodność jest bowiem trwała, a niepłodność wynika z przyczyn zdrowotnych, które można pokonać, zaś diagnozuje się ją w sytuacji braku poczęcia dziecka po 12 miesiącach regularnej aktywności seksualnej bez stosowania antykoncepcji. Dodatkowo niepłodność dzieli się na pierwotną (małżeństwo nie ma dziecka/dzieci) oraz wtórną (małżeństwo ma dziecko/dzieci, ale nie może począć kolejnego).

Statystyki dotyczące płodności są natomiast porażające. Polskie Towarzystwo Ginekologiczne szacuje, że problem z poczęciem potomstwa ma aż 1,5 mln par w naszym kraju, a więc 3 miliony osób. Nad Wisłą żyje zaś niecałe 38 mln ludzi, jednak spora część tej grupy nie jest przecież w wieku rozrodczym (15-49 lat wedle definicji Głównego Urzędu Statystycznego). Z danych GUS wynika, że w roku 2019 owa grupa liczyła niespełna 9 milionów polskich kobiet, a więc i tyle samo polskich mężczyzn. Okazuje się więc, że problemy z płodnością dotykają 3 miliony z 18 milionów osób w grupie mogącej mieć potomstwo, czyli ponad 16 proc. par. Jest to zbieżne z danymi prezentowanymi przez ekspertów, którzy szacują, że ów dramat dotyka co szóstą polską parę. Co gorsza, trendy powodują, że wkrótce problem stanie się udziałem 1 na 5 małżeństw.

Zmianie ulega także płciowa proporcja w tym zakresie. O ile bowiem dotąd najczęściej brak potomstwa u pary starającej się o poczęcie nowego życia łączono z problemami zdrowotnymi kobiety, o tyle teraz zauważa się istotny wzrost przypadków niepłodności u mężczyzn. Wskazują na to chociażby obserwacje oparte o badania wykonywane na przestrzeni kilku dekad. Niektórzy naukowcy – jak nowojorska epidemiolog Shanna Swan – oceniają, że przy utrzymaniu się obecnego trendu w roku 2045 mediana liczby plemników w nasieniu osiągnie poziom zerowy, a więc jeśli ów scenariusz się sprawdzi, to jeszcze przed połową stulecia co najmniej połowa mężczyzn nie będzie w stanie zostać ojcami. Najgłębszy problem występować ma w świecie zachodnim, a więc i w Polsce. Sytuację jedynie nieznacznie poprawia fakt, że Shanna Swan może być w błędzie, bowiem o pogarszającej się płodności mówią zgodnie wszyscy eksperci. Stoimy więc u progu pandemii – ów problem z powszechnego stanie się masowy.

Powodem pogarszającej się płodności całej populacji są zmiany cywilizacyjne. Nie chodzi tu jednak wyłącznie a aspekty kulturowe, choć i ich nie sposób pominąć. Ów złowrogi wpływ cywilizacji polegać ma jednak przede wszystkim na obecnych niemalże wszędzie substancjach rozregulowujących ludzki układ hormonalny (występujące w plastikach, kosmetykach i pestycydach związki takie jak ftalany, bisfenol A – BPA czy polibromowane difenyloetery – PBDE). Uwagę zwraca także dostrzeżony w badaniach ścieków z wielu miast świata wzrost obecności estrogenów i progestagenów – żeńskich hormonów płciowych. Ich częstsze występowanie to efekt stosowania przez kobiety antykoncepcji hormonalnej, a oczyszczalnie najzwyczajniej w świecie nie są w stanie usuwać takiego zanieczyszczenia co powoduje, że zostaje ono w wodzie na trwałe (podobnie zresztą sytuacją wygląda z antydepresantami i antybiotykami). Eksperci zauważają również negatywny wpływ zanieczyszczonego powietrza na człowieka w prenatalnej fazie rozwoju (na owo zagrożenie narażeni są w życiu płodowym szczególnie chłopcy). Nie da się też pominąć takich aspektów jak stres, używki, brak aktywności fizycznej, nadwaga, choroby (weneryczne, ale nie tylko – nawet problemy z nerkami czy wątrobą mogą osłabić ciało i utrudnić szanse na poczęcie dziecka, o chorobach skutkujących zaburzeniem układu hormonalnego nie wspominając), a w przypadku mężczyzn również przegrzewanie organów płciowych (gorące kąpiele, zbyt przylegająca bielizna, trzymanie laptopa na kolanach i telefonu w kieszeni spodni). Innymi przyczynami trudności są zaburzenia genetyczne, nieprawidłowa reakcja układu odpornościowego na komórki rozrodcze własne lub współmałżonka oraz problemy anatomiczne. Ponadto płodność spada wraz z wiekiem i choć jest to zjawisko naturalne, to świadome tego procesu powinny być młode osoby pragnące w pierwszej kolejności zwiedzić świat czy osiągnąć sukces zawodowy – w przyszłości może bowiem okazać się, że „za późno na dziecko” będzie szybciej, niż ktoś to sobie zakładał.

Co więc robić? W internecie bardzo łatwo znaleźć odpowiedzi, zgodnie z którymi rozwiązaniem wszystkich bolączek jest zapłodnienie pozaustrojowe. Warto jednak pamiętać, że za artykułami zachwalającymi in vitro stoją często kliniki trudniące się taką praktyką, a w ich interesie nie leży prezentowanie wad. Metoda tymczasem jest wielkim obciążeniem dla organizmu kobiety, ma niską skuteczność i przede wszystkim nie leczy przyczyny niepłodności. Aby natomiast zwalczyć medyczny powód niemożności poczęcia dziecka przez parę często konieczna jest specjalistyczna diagnostyka pozwalająca precyzyjnie odnaleźć źródło problemu oraz kompleksowa pomoc specjalistów z różnych dziedzin: ginekologów, endokrynologów, andrologów, urologów, dietetyków, seksuologów i psychologów.

Ważne jest także wsparcie i zrozumienie bliskich. Z tym niestety bardzo często bywa różnie, a wiele par bezskutecznie starających się o dziecko zauważa, że zamiast dyskrecji spotykają się raczej z regularnymi pytaniami o ich plany prokreacyjne na każdej rodzinnej czy przyjacielskiej imprezie. Warto więc wyrobić w sobie nawyk niewtrącania się w takie sprawy, szczególnie, że z każdym kolejnym rokiem przybywa osób cierpiących na niepłodność (w Polsce mówi się nawet o 25 tys. par rocznie!), a stres związany z niepowodzeniami i presją może jeszcze utrudnić starania – także na poziomie fizycznym. Tymczasem i bez wścibskich uwag ludzie borykający się z owym problemem mają „pod górkę”. Posiadanie potomstwa jest bowiem głęboko zakorzenioną w ludzkiej naturze potrzebą, która stanowi także o tożsamości jako kobiety i jako mężczyzny oraz wpływa na poczucie własnej wartości, a trudności prokreacyjne bardzo często skutkują problemami w związku czy depresją.

Ludzie młodzi – będący grupą szczególnie narażoną na wystąpienie u nich problemów z płodnością – mają prawo oczekiwać od państwa pomocy w przezwyciężeniu owych zdrowotnych komplikacji poprzez zapewnienie im dostępu do kompleksowej diagnostyki i fachowej pomocy specjalistów z różnych dziedzin. Państwo zaś winno pamiętać, że od minimalizacji zakresu owej pandemii zależy nie tylko szczęście lub dramat poszczególnych osób, ale też przetrwanie narodu, jego istnienie w najbardziej podstawowym, pokoleniowym wymiarze.

Michał Wałach

Więcej od autora

Zobacz także

Najnowsze

Co mówi prawo? Czy można dostać karę za komentarz w internecie?

Internet stał się miejscem codziennej komunikacji, wymiany opinii i komentowania wydarzeń. W mediach społecznościowych, na portalach informacyjnych czy forach internetowych miliony ludzi każdego dnia...

Higiena cyfrowa – dlaczego jest dziś tak ważna?

Internet stał się nieodłączną częścią codziennego życia. Korzystamy z niego do nauki, pracy, komunikacji i rozrywki. Dzieci oraz młodzież dorastają w świecie smartfonów, mediów...

Mniej schematów, więcej myślenia. Taki był egzamin ósmoklasisty 2026

Ponad 390 tys. uczniów rozpoczęło egzamin ósmoklasisty od testu z języka polskiego. Tegoroczny arkusz okazał się jednak mniej przewidywalny niż wskazywały wcześniejsze prognozy publikowane...

(CEiM) Scrollujemy, ale czy rozumiemy? Raport o edukacji medialnej. Nowa analiza Centrum Edukacji i Mediów

W świecie, w którym większość z nas spędza codziennie wiele godzin w internecie, edukacja medialna przestaje być dodatkiem – staje się koniecznością. Najnowsza analiza...

Jak media wpływały na wyniki wojen i politykę

Media od zawsze były czymś więcej niż tylko źródłem informacji. W momentach kryzysów, wojen i napięć politycznych stawały się narzędziem wpływu, mobilizacji i walki...

Pokolenie bez formy? Znamy wyniki projektu „WF z AWF”

Projekt „WF z AWF”, realizowany przez Akademia Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie, to jedno z największych badań dotyczących sprawności fizycznej dzieci w Polsce....

Znamy wyniki Konkursu „Młodzi dla Chorób Rzadkich”

Fundacja AGO Alliance Poland ogłosiła wyniki warszawskiego Konkursu „Młodzi dla Chorób Rzadkich", którego celem było kreatywne szerzenie wiedzy na temat chorób rzadkich wśród młodzieży...

Depresja u młodych. Jak ją rozpoznać, zdiagnozować i gdzie szukać pomocy?

Depresja to nie jest chwilowy smutek ani gorszy dzień, który mija po przespanej nocy. To poważne zaburzenie, które coraz częściej dotyka młodych ludzi i...