W góry, ale nie do Zakopanego? Poznaj krainę pięknych widoków i niezwykłej historii!

Już sama nazwa regionu wskazuje, że mamy do czynienia z terenem o bogatej historii. Istotnie, obecnie Spisz dzieli granica polsko-słowacka. Jednak fakt, że do Rzeczypospolitej należy dziś jedynie mniejsza część krainy, wcale nie oznacza, że miejsce należały skreślić ze swoich wyjazdowych planów. Przeciwnie. Obszar niejako ukryty między Tatrami i Pieninami oferuje przybywającym więcej, niż się spodziewają.

Polski Spisz, a więc leżąca obecnie w granicach Rzeczpospolitej część większego historycznego regionu, znajduje się na wschód od Podhala i rozpoczyna się już kilka kilometrów za Nowym Targiem. Na ów obszar składa się 14 wsi położonych na terenie 3 gmin (z których tylko jedna – Łapsze Niżne – ma w pełni spiski charakter). Myli się jednak ten kto sądzi, że małe podgórskie miejscowości nie mogą mieć ciekawej historii.

Na terenie Spiszu przez wieki żyła bowiem ludność różnorodna pod względem etnicznym, region był zaś obszarem pogranicza polsko-węgierskiego, a później polsko-słowackiego (głównie w ramach Czechosłowacji). Ów „kresowy” charakter zaowocował specyficzną spiską kuchnią, gwarą oraz architekturą.

Spisz to także miejsce rozgrywania się w przeszłości wielkiej polityki – i to już w średniowieczu, czego pamiątkę wielu z nas widziało… na szkolnych mapach lub w atlasach historycznych. Chodzi o zaskakujący przebieg polskiej granicy południowej, która oprócz standardowej linii wyróżniała się na pewnym obszarze obecnością naszych enklaw w głębi terytorium sąsiada. Owe „kropki” wskazujące na przynależność pewnych miejscowości do Rzeczpospolitej – pomimo „oblewania ich” przez ziemie Królestwa Węgier, później w ramach Imperium Habsburgów – to właśnie część Spiszu, którą Zygmunt Luksemburski dał Władysławowi Jagielle pod zastaw pożyczki. A że pożyczki nie oddał ani on ani jego następcy, to i zastaw pozostawał w rękach królów Polski (nie państwa!) niemalże do I rozbioru. Niemalże, bo Austriacy zajęli te tereny jeszcze przed rokiem 1772. Pierwszym starostą został tam nawet słynny Zawisza Czarny, a podejmowane w średniowieczu węgierskie próby odzyskania zamków spiskich zawsze kończyły się porażką. Za to z sukcesem nasz kraj wykorzystał owe tereny w trakcie potopu szwedzkiego. To bowiem na zamku w Lubowli na Spiszu Marszałek Wielki Koronny i zarazem starosta spiski Jerzy Sebastian Lubomirski ukrył przed najeźdźcą polskie insygnia.

W czasach zaborów doszło na tych terenach do odrodzenia narodowego, które objęło jednak nie tylko Polaków, ale też Słowaków. Spowodowało to napięcia po roku 1918, gdy nacje odzyskały (jak my) lub uzyskały (jak południowi sąsiedzi) polityczną podmiotowość. Początkowo podział ziem między Warszawą a Pragą dawał nam sporą część północnego Spiszu, a Polska Rada Narodowa – jeden z organów polskiej administracji przejmującej władzę z rąk zaborców – funkcjonowała w Lubowli. Niestety ostatecznie przy Polsce pozostał jedynie skrawek terenu, nieco powiększony – choć na zaledwie kilka miesięcy i to w kontrowersyjnych okolicznościach – w roku 1938. Dziś granica przebiega w identyczny sposób jak na przełomie lat 20. i 30. XX wieku, a niekorzystny dla naszego kraju układ niech unaoczni fakt, że zamek w Lubowli (gdzie tworzyła się polska administracja w roku 1918) znajduje się w odległości 11 km (w linii prostej) od przejścia granicznego Piwniczna-Mníšek nad Popradom i około 7 km w od najbliższego słupka granicznego.

Negatywne emocje towarzyszące podziałowi terenu wynikały zarówno z wykorzystania przez Pragę naszego fatalnego położenia w wojnie z bolszewikami latem roku 1920 jak i z faktu zamieszkiwania Spiszu przez prawdziwą mozaikę etniczną – głównie Polaków i Słowaków. Warto jednak nadmienić, że te dwie grupy narodowościowe nie wyczerpują tematu. Region zamieszkiwali bowiem również Niemcy, Węgrzy, Rusini, Żydzi i Romowie. Każda z grup miała pewien wpływ na region (np. z języka niemieckiego wywodzi się część nazw miejscowości).

Dziś – za sprawą tragicznych wydarzeń II wojny światowej oraz postępujących procesów asymilacyjnych i migracyjnych – po naszej stronie granicy dominują Polacy, a społeczność słowacka jest niewielka, z kolei na południu możemy mówić o większej różnorodności etnicznej z przewagą Słowaków. Należy przy tym odnotować, że ciągle dochodzi do napięć na tle narodowościowym – niedawno parafianie z Nowej Białej wystosowali list do metropolity krakowskiego abp Marka Jędraszewskiego z prośbą o podjęcie działań w sprawie krzywdzącego dla nich podziału ilości Mszy świętych i innych kościelnych celebracji w języku polskim i słowackim (zdaniem naszych rodaków słowacka mniejszość jest uprzywilejowana kosztem większości, gdyż aż połowę nabożeństw celebruje się w języku niezrozumiałym dla Polaków).

Warto zresztą zatrzymać się na chwilę przy temacie życia religijnego w regionie, gdyż nie tylko interesująca historia, ale i właśnie kwestie duchowe są powodem, dla którego warto zajrzeć na Spisz. Polska część tej historycznej krainy obfituje bowiem w niezwykłej klasy zabytki sakralne. Kościoły polskiego Spiszu uznawane są za świątynie o oryginalnej sylwetce. To w olbrzymiej części świątynie stare i o bogato zdobionych wnętrzach. Specjaliści dostrzegą z kolei tzw. jaskółcze ogony, czyli renesansowe attyki wieńczące wieże, znane w Polsce jedynie z dwóch świątyń na Spiszu (kościół w Krempachach i Frydmanie). Od charakterystycznych dla regionu budowli sakralnych różnią się kościoły w Trybszu i Jurgowie zbudowane – w przeciwieństwie do pozostałych – z drewna. Na uwagę zasługują również kapliczki, ze szczególnym uwzględnieniem poświęconego Matce Bożej Śnieżnej obiektu górującego nad wsią Kacwin, spod którego rozpościera się niesamowity widok na okolicę czy leżąca niejako w polach kapliczka św. Marii Magdaleny w Nowej Białej.

Lokalna architektura oferuje jednak podróżnym tak różnorodną ofertę, że nie wyczerpują jej nawet kunsztowne i zarazem liczne budowle sakralne. We wspomnianym już Kacwinie zobaczyć można bowiem także sypańce, czyli charakterystyczne dla Spiszu, ale dziś niewystępujące nigdzie indziej – poza ową wsią – spichlerze. Wykonywano je z drewna, ale dzięki pokryciu ich gliną chroniono przechowywane zboże przed ogniem, a w razie jego zaprószenia zmyślna konstrukcja pozwalała… zdjąć z sypańca dach. Na uwagę zasługuje także zabudowa spiskich wsi, w których domy często stoją blisko siebie wzdłuż głównej drogi, a obiekty gospodarcze znajdują się w głębi parceli.

O ile jednak na sposób rozmieszczenia budynków w ramach wsi uwagę zwróci jedynie osoba zainteresowana tematem, o tyle nikt nie zignoruje spiskich zamków. W polskiej części regionu znajdują się dwa wspaniałe obiekty opowiadające historię pogranicza polsko-węgierskiego. To zamki w Czorsztynie i Niedzicy. Pierwszy, obecnie w gorszym stanie, strzegł granic Królestwa Polskiego i gościł naszych monarchów, drugi – bronił Królestwa Węgier, a później stał się tłem dla licznych produkcji filmowych oraz obiektem sensacji związanych z rzekomym… skarbem Inków. Prawdziwą sensacją jest jednak fakt, że trzy spiskie wsie – należące do węgierskich hrabiów Salomonów i ich majątku zamkowego Niedzica i większość Łapsz Niżnych oraz będące w posiadaniu niemieckich baronów Jungenfeldów Falsztyn i reszta Łapsz Niżnych – zachowały specyficzną formę pańszczyzny (żelarstwo) aż do początku lat 30. XX wieku, gdyż do tego momentu obowiązywała na tym obszarze część prawodawstwa zaborczego.

Tymczasem oba zamki, po I wojnie światowej znajdujące się w Rzeczpospolitej, mimo politycznych zmian dumnie górowały nad rzeką Dunajec i jej doliną. Zmieniło się to w latach 90. XX wieku, gdy w ramach tworzonego Jeziora Czorsztyńskiego spiętrzono wody Dunajca. Z tego powodu twierdze mogą obecnie robić na obserwatorach nieco mniejsze wrażenie niż w przeszłości: dawniej ich wybitność – wysokość nad poziomem doliny – wynosiła około 100 metrów, zaś dziś mówimy o kilkudziesięciu metrach powyżej lustra jeziora. Niewątpliwie jednak powstanie zbiornika wodnego urozmaiciło ofertę turystyczną regionu i stanowi obecnie jeden z głównych powodów odwiedzania tych stron przez mieszkańców innych części kraju.

Przyjazd wyłącznie „nad wodę” jest jednak błędem, gdyż w ten sposób traci się okazję do poznania niesamowitego krajobrazu Polskiego Spiszu. Tymczasem między Tatrami a Pieninami jest nie tylko równie pięknie co w najpopularniejszych górskich regionach kraju, ale i znacznie spokojniej – tu bowiem nie uświadczymy tłumu turystów znanego z najbardziej „kultowych” miejsc. Spiskie wzniesienia umożliwiają tymczasem obserwację dwóch wielkich karpackich pasm górskich znajdujących się po sąsiedzku (w tym miejscu warto polecić Przełęcz nad Łapszanką – w pobliżu miejscowej kapliczki znajduje się niesamowity punkt widokowy oraz okolice Wichrówki w Dursztynie – willi związanej z polskimi kurierami przenoszącymi na Zachód informacje z okupowanej Polski, później należącej do ks. Franciszka Blachnickiego, dziś Sługi Bożego). Kacwin natomiast oferuje nam aż dwa wodospady: jeden – Pod Mynaszką – w centrum wsi, drugi zaś – pod Upłazem – przy granicy ze Słowacją. Z kolei przełom rzeki Białki przepływającej w okolicy wapiennych wzgórz (najwyższe to Obłazowa i Kramnica) to niesamowite pejzaże w towarzystwie krystalicznie czystej wody i zarazem gratka dla osób wspinających się po skałach.

To wszystko powoduje, że Polski Spisz można uznać za jedno z niesłusznie pomijanych przez wielu turystów miejsc w kraju. Nie brakuje tu bowiem fascynującej historii, oryginalnej kultury (folklor, gwara, kuchnia), niepowtarzalnej architektury (kościoły, zamki, sypańce) i przede wszystkim przyrody. Brakuje natomiast tłoku, który potrafi zmęczyć psując długo wyczekiwane wakacje czy urlop. Dlatego też warto mieć w pamięci ten niewielki fragment naszej Ojczyzny w trakcie planowania odpoczynku – zarówno weekendowego jak i dłuższego.

Michał Wałach

Więcej od autora

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Zobacz także

Najnowsze

O fact-checkingu i mediach w Krakowie czyli II zjazd Ogólnopolskiej Młodzieżowej Akademii Medialnej za nami

W weekend, 20-21 lipca br w Krakowie odbył się II zjazd Ogólnopolskiej Młodzieżowej Akademii Medialnej. Projekt ten organizowany jest przez fundację Prosto z mostu,...

Już za kilka dni II zjazd Ogólnopolskiej Młodzieżowej Akademii Medialnej

Już za niespełna 5 dni Kraków będzie gościł słuchaczy II zjazdu Ogólnopolskiej Młodzieżowej Akademii Medialnej. To inicjatywa realizowana z myślą o młodych adeptach sztuki...

Jak im poszło? Czyli wyniki egzaminu maturalnego

We wtorek 9 lipca o godzinie 8:30 ogłoszono wyniki tegorocznych matur. Tegoroczny egzamin dojrzałości zdało 84,1% zdających, 10,4% ma prawo do poprawki, natomiast 5,5%...

Znamy wyniki Egzaminu Ósmoklasisty!

Trzeciego lipca ponad 220 tysięcy absolwentów szkół podstawowych, otrzymało wyniki egzaminu podsumowującego ich wiedzę z ośmiu lat edukacji. E8 rozpoczął się 14, a zakończył...

Będą testy dla nauczycieli? Uczniowie są za!

Do zgłoszenia niecodziennej propozycji doszło podczas czerwcowego spotkania Okrągłego Stołu Uczniowskiego w Białymstoku. W jego  trakcie jeden z uczestniczących uczniów przedstawił pomysł by nauczyciele...

Sędzia Marciniak zareklamuje polską markę!

Najlepszy polski sędzia podczas debiutu na Euro 2024 zareklamuje polską markę obuwia.  Szymona Marciniaka fanom footballu nie trzeba przedstawiać, już w najbliższej kolejce rozgrywek mistrzostw...

Usłysz wołanie o pomoc czyli Reportaż ze spektaklu „Dzieci i ryby głosu nie mają”

Zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży to jeden z tematów jakie zyskują na popularności. Niestety najczęściej z powodu kłopotów z jakimi zmagają się najmłodsi. Wpisując...

Fundacja Edukacji i Mediów na Wielkim Finale sezonu koszykarzy AK23 w Krakowie

Sport to zdrowie! Ta stara prawda w praktyce jest potwierdzana w sposób najpełniejszy poprzez angażowanie w sport najmłodszych.W  ramach troski o kondycje najmłodszych, wydawca...