Wynajmujesz mieszkanie, kupujesz coś przez internet, zakładasz konto, rezerwujesz nocleg albo korzystasz z jakiejś usługi. Nagle dostajesz wiadomość: „Podeślij zdjęcie dowodu osobistego”. Czasem takie żądanie może być uzasadnione. W wielu sytuacjach jednak wcale nie oznacza to, że druga osoba lub firma ma prawo otrzymać kopię całego dokumentu.
Dowód osobisty zawiera znacznie więcej informacji niż samo imię i nazwisko. Na dokumencie znajdują się m.in. numer PESEL, numer i seria dowodu, data urodzenia, fotografia, a także inne informacje pozwalające zidentyfikować jego właściciela. W rękach oszusta taki zestaw danych może zostać wykorzystany między innymi do kradzieży tożsamości czy prób wyłudzenia zobowiązań.
Dlatego zasada jest prosta: zanim wyślesz zdjęcie dowodu, zastanów się nie tylko, kto o nie prosi, ale przede wszystkim – po co mu cały dokument.
Samo „proszę o dowód” to za mało
Nie każda osoba lub firma może żądać od nas dowodu osobistego tylko dlatego, że chce „potwierdzić dane”. W przypadku przetwarzania danych osobowych musi istnieć odpowiednia podstawa prawna, a zakres zbieranych informacji powinien być adekwatny do konkretnego celu.
To oznacza, że jeżeli ktoś chce otrzymać kopię albo zdjęcie dokumentu, możemy zapytać, dlaczego jest ono potrzebne, w jakim celu będzie wykorzystywane i na jakiej podstawie prawnej jest pobierane. UODO wprost wskazuje, że co do zasady nie powinniśmy zgadzać się na kopiowanie dokumentów tożsamości, jeżeli nie ma ku temu odpowiedniej podstawy.
Nie oznacza to oczywiście, że wykonanie kopii dowodu jest zawsze nielegalne. Istnieją sytuacje, w których przepisy pozwalają określonym podmiotom na pozyskanie takich danych. Przykładem mogą być banki i inne instytucje objęte przepisami dotyczącymi przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu. Nawet wtedy kopiowanie dokumentu nie powinno być jednak automatyczną czynnością wykonywaną przy każdej okazji. Powinno być rzeczywiście potrzebne do realizacji konkretnego celu.
Dobrym przykładem jest decyzja Prezesa UODO z 2026 roku dotycząca platformy Glovo. Spółka pozyskiwała zdjęcia i skany dokumentów tożsamości użytkowników w określonych sytuacjach, jednak UODO uznał, że brakowało odpowiedniej podstawy prawnej do takiego działania i nałożył na spółkę karę w wysokości prawie 5,9 mln zł.
Zdjęcie dowodu wysłane przez komunikator może zostać na długo
Szczególnie ostrożnie trzeba podchodzić do przesyłania zdjęcia dowodu przez komunikatory, media społecznościowe czy zwykłą pocztę elektroniczną. Problemem nie jest wyłącznie to, że ktoś zobaczy nasze dane. Nie zawsze mamy później kontrolę nad tym, gdzie fotografia trafi, kto ją zapisze i jak długo będzie przechowywana.
Jeszcze większe ryzyko pojawia się wtedy, gdy nie mamy pewności, z kim właściwie rozmawiamy. Oszust może podszyć się pod właściciela mieszkania, pracownika firmy, sprzedawcę, pośrednika czy nawet przedstawiciela instytucji. UODO zwraca uwagę, że szczególnie niebezpieczne jest przekazywanie danych osobowych osobom, które same kontaktują się z nami i próbują wywołać presję albo nakłonić do szybkiego działania.
Dlatego wiadomość „wyślij mi zdjęcie dowodu, bo inaczej nie załatwimy sprawy” powinna raczej uruchomić lampkę ostrzegawczą niż automatycznie skłonić do wysłania dokumentu.
Jeżeli rzeczywiście potrzebne jest potwierdzenie tożsamości, warto sprawdzić, czy można zrobić to w inny sposób. Czasami wystarczy podanie określonych danych, okazanie dokumentu do wglądu albo skorzystanie z oficjalnego systemu potwierdzania tożsamości. Nie zawsze druga strona potrzebuje przecież kopii całego dowodu.
Co zrobić, kiedy ktoś naprawdę potrzebuje dokumentu?
Przede wszystkim nie warto bać się zadawania pytań. Jeżeli firma lub instytucja chce otrzymać kopię dowodu, można zapytać o cel, podstawę prawną oraz sposób przechowywania dokumentu. Jeżeli odpowiedź brzmi tylko „bo u nas tak się robi”, warto zachować szczególną ostrożność.
W niektórych sytuacjach można również ograniczyć zakres przekazywanych danych, jeżeli przepisy i cel sprawy na to pozwalają. Najważniejsza jest zasada minimalizacji danych: przekazujemy tyle informacji, ile rzeczywiście jest potrzebne do załatwienia konkretnej sprawy.
Warto też pamiętać, że dowodu osobistego nie powinno się oddawać komuś w zastaw. UODO przypomina, że zatrzymywanie dokumentu tożsamości bez podstawy prawnej jest niedopuszczalne i może narażać właściciela na wykorzystanie dokumentu przez osoby nieuprawnione.
Jeżeli natomiast dokument został utracony albo istnieje podejrzenie, że ktoś może posługiwać się naszymi danymi, nie należy czekać, aż pojawią się problemy. Warto jak najszybciej podjąć działania zmierzające do zabezpieczenia swojej tożsamości.
Dowód osobisty nie jest zwykłą kartą z imieniem i nazwiskiem. To dokument zawierający zestaw danych, które pozwalają bardzo dokładnie zidentyfikować jego właściciela. Dlatego prośbę o przesłanie jego zdjęcia należy traktować poważnie.
Nie oznacza to, że każda prośba o kopię dowodu jest próbą oszustwa. Czasami prawo rzeczywiście pozwala lub wymaga od określonego podmiotu pozyskania takich danych. Nie warto jednak wysyłać zdjęcia dokumentu tylko dlatego, że ktoś o nie poprosił. Najpierw dobrze wiedzieć, kto go potrzebuje, po co go potrzebuje i na jakiej podstawie prawnej.
W świecie, w którym coraz więcej spraw załatwiamy przez telefon i internet, ostrożność z własnym dowodem osobistym jest po prostu jednym z podstawowych elementów dbania o własne bezpieczeństwo.
/red-MBa/, /KK/
Foto: Youtube.com/zrzut ekranu
—
Dom Edukacji Medialnej (DEM) to projekt, który został sfinansowany ze środków pochodzących z budżetu państwa (Ministerstwo Edukacji i Nauki) w ramach programu pn. „Rozwój potencjału infrastrukturalnego podmiotów wspierających system oświaty i wychowania”. W Domu Edukacji Medialnej odbywają się m.in. spotkania edukacyjne z udziałem młodych ludzi. W ramach funkcjonującego ministudia nagraniowego są tworzone filmy o charakterze edukacyjnym oraz odbywają się spotkania i wywiady z gośćmi specjalnymi o tematyce edukacyjnej, patriotycznej, historycznej, medialnej i społecznej.


