Zaręczyny. Nie tylko „gdzie”, ale też „czym” – czyli jak wybrać pierścionek

Wykwintna restauracja, lot balonem, stadion pełen kibiców. Miejsc i sposób oświadczania się jest wiele, a mężczyźni przykładają do tego wielką wagę. Często jednak w przygotowaniach do wydarzenia, które ma zostać zapamiętane do końca życia, najmniej uwagi poświęca się pierwszoplanowemu aktorowi materialnego wymiaru całego spektaklu: pierścionkowi. Spróbujmy więc przyjrzeć się tej kwestii.

Oczywiście bezapelacyjnie najistotniejszym elementem każdych oświadczyn jest miłość, która skłania dwójkę osób do podjęcia decyzji o założeniu rodziny i wspólnym życiu do ostatnich dni. Niemniej jednak jesteśmy ludźmi i wszystkim chwilom naszego życia, nawet tym najbardziej wzniosłym, towarzyszy aspekt materialny.

W przypadku zaręczyn tradycyjnie składa się na niego zarówno aranżacja (m.in. miejsce i jego wystrój), jak i pierścionek. I o ile w pierwszej kwestii panowie często naprawdę się starają, o tyle drugą niekiedy zaniedbują, ograniczając się u jubilera do wskazania w miarę właściwego rozmiaru zaręczynowej biżuterii. Tymczasem pierścionek na kilku płaszczyznach niesie określone znaczenie symboliczne, a jego właściwy wybór może ponadto pokazywać czy przyszły pan młody dobrze zna swoją wybrankę czy też czas narzeczeństwa winien przeznaczyć m.in. na nadrobienie zaległości w tej materii. To jednak nie wszystko, gdyż należy pamiętać, że pierścionki często pozostają w rodzinie na długie lata, na pokolenia i są przekazywane córkom, wnuczkom lub prawnuczkom – i dobrze byłoby nie dawać im powodu do uznania ojca, dziadka lub pradziadka za człowieka pozbawionego gustu. A choć już starożytni mawiali, że o gustach się nie dyskutuje, zaś mody są – jak powszechnie wiadomo – zmienne, to pewne wartości estetyczne pozostają trwałe.

Warto też wprost powiedzieć, że kawaler wybierający pierścionek musi brać pod uwagę zasobność swojego portfela, gdyż od tego zależy szerokość palety możliwości. Fundusze mają bowiem wpływ nie tylko na wielkość i rodzaj kamienia (minerału) stanowiącego centralny punkt i ozdobę pierścionka (a nawet ilość kamieni – gdyż wcale nie trzeba ograniczać się do jednego), ale też kruszec z którego wykonana jest cała konstrukcja.

Ograniczone fundusze mogą zmusić mężczyznę do sięgnięcia po pierścionek ze srebra. W jubilerstwie zazwyczaj korzysta się z próby 925, co oznacza, że czyste srebro, pierwiastek, stanowi 92,5 proc. stopu. Z kolei osoba niezwykle zamożna może zdecydować się na platynę lub któryś z platynowców.

Generalnie dominuje jednak złoto. Najlepiej aby było ono próby 585, która łączy w sobie doskonałe walory kolorystyczne z trwałością. Złoto tańsze, niższej próby, np. 333, może nie mieć w pełni zadowalającej barwy, zaś złoto droższe, np. próby 750, daje nieco lepsze wrażenia wizualne, ale w przypadku biżuterii noszonej na ręce pozostaje mniej praktyczne: wyraźna dominacja czystego złota powoduje, że pierścionek jest miększy, przez co staje się bardziej narażony na odkształcenia, ale także ścieranie się i stopniową utratę kruszcu.

O wyglądzie złota decyduje jednak nie tylko zawartość samego czystego pierwiastka, ale też ogólny skład stopu (zawartość innych pierwiastków, np. miedzi). Stąd też przyszły pan młody ma do wyboru nie tylko ponadczasowe klasyczne złoto zwane żółtym, ale również popularne w ostatnich latach złoto białe oraz złoto różowe zwane niekiedy w Polsce „ruskim złotem” (choć w większości przypadków nie jest to nazwa precyzyjna). Od decyzji w tej sprawie koloru zależy wiele dalszych elementów, gdyż wszystko musi ze sobą współgrać, a ważne jest, aby kolor złota i kamienia odpowiadał urodzie oraz stylowi kobiety, która będzie pierścionek nosić.

Celowo cały czas mowa o kamieniu, a nie o diamencie, gdyż wbrew utartemu schematowi nie jest to jedyny minerał mogący stanowić centralny element pierścionka. Oprócz diamentów (zwanych niekiedy brylantami, co jednak stanowi określenie nieprecyzyjne) istnieje także wiele innych kamieni szlachetnych (np. rubin, szafir, szmaragd) oraz półszlachetnych (turkus, topaz, tanzanit, malachit, ametyst). W warunkach ograniczonego budżetu można skorzystać także z tańszych kamieni syntetycznych.

Wyjście poza utarty schemat pierścionka z jednym diamentowym oczkiem pozwala na dobór bardziej spersonalizowanej biżuterii i lepsze dostosowanie jej do indywidualnych cech przyszłej panny młodej. Różne kamienie mają bowiem różne kolory i odcienie. I to od kawalera zależy czy postawi na najbardziej popularne, ale też uniwersalne piękno brylantu w żółtym złocie, czy też zdecyduje się na odrobinę szaleństwa. Warto jednak pamiętać, że w przypadku postawienia na kolorowe kamienie istnieje pewne ryzyko… chybienia, wyboru niewłaściwych barw. Z drugiej jednak strony mężczyzna znający gusta kobiety może sprawić jej w ten sposób niezwykłą niespodziankę i wręczyć coś spersonalizowanego oraz niepowtarzalnego, pierścionek inny niż te jakie dostały jej koleżanki. Ponadto niewątpliwą zaletą kamieni innych niż diamenty jest nieco niższa cena, co pozwala za te same pieniądze nabyć większy minerał.

Gdy jednak mężczyzna woli nie ryzykować i decyduje się na najbardziej popularny diament, cały czas ma możliwość wyboru. Diament bowiem diamentowi nie równy. Tu z pomocą przychodzi stosowana w jubilerstwie metoda oceny jakości zwana 4C. Jej nazwa pochodzi od czterech angielskich słów zaczynających się na tę literę: carat (jednostka wagi kamienia), colour (barwa), clarity (czystość) oraz cut (szlif).

Zacznijmy od wielkości, wagi kamienia, co ma fundamentalny wpływ zarówno na walory estetyczne pierścionka jak i jego… cenę. Słowo karat pochodzi najpewniej od bliskowschodniej nazwy drzewa szarańczynu strąkowego, którego ziarna w starożytności uważano za identyczne i przez to idealnie nadające się do mierzenia wagi kruszców i kamieni szlachetnych. W przybliżeniu owo ziarno ma około 0,2 grama i choć w przyrodzie nasiona różnią się między sobą, to współcześnie jubilerzy przyjmują właśnie tę wartość: karat to 0,2 grama. Wydawać się jednak może, że kamień tak niewielkiej wagi w ogóle nie zasługuje na uwagę, a wybranka winna otrzymać coś znacznie pokaźniejszego. Realia są jednak bolesne, a pierścionki z diamentem wielkości „zaledwie” 1 karata, a wiec 1/5 grama, w popularnej w Polsce sieci jubilerskiej kosztują od 50 tys. zł. Jaki pierścionek można więc kupić za jedną średnią pensję (około 4800 zł netto)? W okolicach tej kwoty dominują diamenty o masie między 0,19 a 0,25 karata. Wielkość to jednak tylko jedna z wartości wpływających na cenę oraz wygląd kamienia.

Kolejny element zasady 4C to bowiem barwa. W najpopularniejszej skali stosowanej przez Amerykański Instytut Gemmologiczny (GIA) opisuje się ją literami alfabetu łacińskiego. Najczystsze, bezbarwne kamienie oznacza się literami od D (najlepsza) do F. Kolejne litery to diamenty praktycznie bez barwy. Dalej, od K, mamy kamienie lekko żółtawe. Koniec alfabetu to zaś diamenty żółte. Warto jednak pamiętać, że za sprawą skomplikowanych procesów chemicznych i fizycznych towarzyszących powstaniu diamentów istnieją także kamienie o odcieniach zieleni lub czerwieni (efekt obecności innych pierwiastków). Ich ceny są jednak znacznie wyższe. Natomiast w jubilerstwie wykorzystuje się przede wszystkim kamienie oznaczane literami G, H, I oraz J. Uważa się bowiem, że mają najlepszy stosunek ceny do jakości (są tańsze niż te o czystości D, a jednocześnie różnica jest trudno dostrzegalna gołym okiem). Najlepsze diamenty można natomiast stosować np. jako sposób lokaty kapitału, gdyż ceny kamieni szlachetnych przez lata pozostają dość stabilne.

Oprócz barwy istotna jest także czystość diamentu stanowiąca trzeci element oceny w oparciu o metodę 4C. Im kamień czystszy, tym mniej w nim różnego rodzaju skaz i zanieczyszczeń (tzw. inkluzji). Oceniając częstotliwość występowania takich obiektów fachowcy przyznają każdemu diamentowi odpowiedni parametr. Tutaj skala jest jednak bardziej skomplikowana niż w przypadku barwy. Najbliższe ideału lub wręcz idealne pod względem czystości są diamenty oznaczone literami LC lub IF. Dalej mamy VVS1, VVS2, VS1, VS2, SI1, SI2, P1, P2 oraz P3. Trzy ostatnie grupy mają skazy widoczne gołym okiem, a w pierścionkach dominują kamienie ze środka zestawienia.

Ostatnia „literka” w metodzie 4C to szlif. Szlif stanowi – obok wielkości diamentu – najbardziej dostrzegalną cechę dla oglądających pierścionek laików pozbawionych lupy. Warto jednak pamiętać, że eksperci oceniający kamienie skupiają się na jakości szlifu, a nie jego rodzaju. Im zaś profesjonalniej wykonany szlif, tym lepiej w kamieniu światło odbija się od faset (oszlifowanych powierzchni), co wpływa na wrażenia wzrokowe. Najlepiej wykonane szlify otrzymują ocenę doskonałą (excellent). Dalsze noty to bardzo dobra, dobra, zadowalająca i słaba.

Mężczyznę kupującego pierścionek oprócz tych cech winien jednak interesować jeszcze rodzaj szlifu. Słowem: chodzi o to jak diament, wydobyty z ziemi minerał, został „przycięty”. Najpopularniejszy ze szlifów to szlif brylantowy. Kamienie przycięte w ten sposób noszą nazwę brylantów jak najbardziej zasadnie. Uznaje się też, że w przypadku diamentów ów szlif (o ile został wykonany perfekcyjnie) pozwala najlepiej wydobyć z kamienia piękno. Styl ewoluował na przestrzeni wieków, a obecnie brylant składa się z 58 faset. Inne szlify to łezka, markiza, princessa, owal, szlif szmaragdowy, sercowy i wiele, wiele innych. Szlif winien być dopasowany do rodzaju i wielkości kamienia oraz korespondować z całą kompozycją.

O ile jednak na temat kruszców, kamieni, ich jakości oraz szlifów można przeczytać wiele w fachowej literaturze oraz internecie, to nawet najlepszy poradnik nie pomoże w najtrudniejszej misji: zmierzeniu rozmiaru palca serdecznego wybranki, aby dobrać odpowiedni pierścionek. To zadanie o tyle trudne, że wielu mężczyzn chce zaskoczyć swoją ukochaną, więc zapytanie się i najzwyklejsze zmierzenie obwodu palca nie wchodzi w grę. A jednocześnie każdy chce, aby wybrany pierścionek był odpowiedni i pasował już w chwili zaręczyn. Co więc zrobić? Tutaj do gry wchodzi spryt i pomysłowość.

Warto jednak pamiętać, że o ile właściwy wybór pierścionka to rzeczywistości sprawa istotna, to jednak najważniejsze i tak pozostaje szczere uczucie, gotowość poświęcenia się za ukochaną osobę oraz miłość, wierność i uczciwość, które kilka miesięcy po zaręczynach ślubować będą sobie zakochani.

Michał Wałach

Więcej od autora

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Zobacz także

Najnowsze

Praca przyszłości, czyli jak zaprojektować swoją drogę zawodową? Nowy raport Biura Analiz Centrum Grabskiego

Jakie zawody znikną, jakie staną się "trendy"? Co warto studiować by nie martwić się o pracę w przyszłości? Które specjalności będą szczególnie dobrze płatne,...

Sztuczna inteligencja jako pomoc w nauce języków obcych – jak uczniowie i nauczyciele wykorzystują AI?

W dzisiejszych czasach naukę języka angielskiego dzieci rozpoczynają od najmłodszych lat. Jako lingua franca język ten jest niezbędny dla swobodnej komunikacji za granicą i...

Nowa kartka w piłce nożnej! Zmiany tuż tuż


W niedalekiej przyszłości będziemy świadkami kolejnej piłkarskiej rewolucji. Międzynarodowa Rada Piłki Nożnej chce wprowadzić nową sędziowską kartkę o kolorze niebieskim. Czemu ma służyć? Poniżej...

Wypij kawkę w towarzystwie kota, czyli kocie kawiarenki

W ostatnim czasie wielką popularność zyskują kocie kawiarnie, gdzie w towarzystwie miauczących czworonogów można wypić kawkę, herbatkę i zjeść coś słodkiego. Inicjatywa zrodziła się w...

Jak e-sport stał się polem do hazardu dla młodych graczy

Gry komputerowe nie są już tylko formą rozrywki, ale również sposobem na zarabianie pieniędzy. Znaczący wzrost popularności skinów do gier, zwłaszcza takich tytułów jak...

Jeśli posiadasz te monety z czasów PRL-u jesteś bogaty! 

Czy zastanawiałeś się kiedyś co ze starymi monetami z czasów PRL-u, którymi płacili nasi rodzice i dziadkowie?  Jeśli jesteś ich posiadaczem, to może oznaczać, że...

Kilka zdań o pokoleniu Z i „Gangu Albanii” czyli mądry Polak po szkodzie?

W ostatnich dniach spora część internautów oraz mediów emocjonowała się skandalicznym zachowaniem muzyka, znanego szerszej publiczności jako „Popek”. Jego ordynarny występek został zarejestrowany na...

Zaskakujące korzyści z grania w gry komputerowe w kontekście zawodowym

Komputery stały się integralną częścią naszego codziennego życia, a umiejętność ich obsługi stała się niemal równie ważna jak czytanie czy pisanie. Często zastanawiamy się,...